nikaLIVE: Jak wybrać suplement diety?

Aleksandra Golecka-Kuźniak opowiada o tym, jak wybrać suplement diety
Czas czytania: 7 min
Opublikowano 22/04/2022

Suplementy diety są często traktowane z nieufnością przez lekarzy i farmaceutów oraz konsumentów. O tym, że suplementy mogą mieć dobrą jakość, jeśli wiemy, jak wybrać odpowiedni i na co zwrócić swoją uwagę, opowiada w nikaLIVE'ie Aleksandra Golecką-Kuzniak, współtwórca sieci Aptek Gemini.

Aleksandra Golecka-Kuźniak opowiada o tym, jak wybrać suplement diety

Jak wskazują dane z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli, rynek suplementów diety w Polsce w tym momencie jest faktycznie poza kontrolą Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Tylko 5% suplementów diety wprowadzonych do obrotu w latach 2017-2020 przeszło weryfikację. Co z resztą – nie wiadomo. To oznacza, że bardzo łatwo jest trafić na produkt niskiej jakości. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, żeby nie pomylić się z wyborem, w nikeLIVE'ie zapytaliśmy farmaceutkę Aleksandrę Golecką-Kuzniak, współtwórcę sieci Aptek Gemini. Posłuchać i obejrzeć rozmowę można pod tym linkiem. Poniżej jest jej wersja tekstowa.

Raport NIK o kontroli suplementów diety

Co jest numerem 1 podczas wyboru suplementu diety? Od czego powinniśmy zacząć?

Kluczowe jest to, aby nie kupować suplementów na bazie haseł marketingowych i deklaracji co do ich wspaniałości deklarowanych przez  ich producentów. Ważne jest szczegółowe, rzetelne sprawdzenie składu. Po pierwsze, sprawdzamy substancje aktywne, które są deklarowane przez producenta. Te substancje powinny mieć udowodnioną skuteczność w badaniach klinicznych. Tylko w tym przypadku mamy gwarancję tego, że jest to składnik, który rzeczywiście będzie wykazywał działanie na nasz organizm. Myślę, że świetnym przykładem braku takiej skuteczności może być powszechnie stosowana w suplementach na redukcję masy ciała L-karnityna. Ona jest dostępna na rynku odkąd ja pamiętam, jest też powszechnie używana przez konsumentów. Do tej pory były wielokrotnie prowadzone badania kliniczne i na zwierzętach, i na ludziach, i żadne z tych badań nie wykazało takiego działania, jakie przypisuje się L-karnitynie jako “spalaczowi tłuszczu”. 

Takich składników jest mnóstwo, np. ekstrakty roślinne, używane w suplementach diety, brzmiące bardzo egzotycznie, też często nie mają potwierdzonej badaniami skuteczności. Warto skupić się na przyjmowaniu takich substancji, w przypadku których ma to sens, bo wiemy, że one po prostu zadziałają na nasz organizm. Kolejna rzecz to jest forma tych substancji czynnych. Mamy różne formy chemiczne poszczególnych składników aktywnych, które w mniejszym lub większym stopniu są wchłaniane przez nasze jelita i lepiej lub gorzej przyswajane przez nasz organizm. Przykładem może być chociażby witamina B12 stosowana w suplementach w kilku postaciach, z czego dzisiaj wiemy (i to wielokrotnie zostało potwierdzone w badaniach), że metylokobalamina jest najlepiej przyswajalną przez ludzki organizm formą witaminy B12. I to ją najlepiej suplementować, zwłaszcza mam na myśli wegan, wegetarian, kobiety w ciąży. To nie jest tajemna wiedza, tylko rzeczywiście potrzeba chwili czasu, by usiąść przed komputerem, poczytać w internecie, sprawdzić takie rzeczy i wybrać to, co naprawdę przyniesie korzyść naszemu organizmowi.

A co powiesz o dawkach składników? Często mamy taką pokusę, żeby kupić coś w większej dawce, żeby na pewno zadziałało.

Czasem wydaje nam się, że więcej znaczy lepiej. Absolutnie tak nie jest w przypadku suplementów. Dobór optymalnej dawki jest ogromnie ważny. Jak wiadomo, przyjmowanie mikrodawek, które będą tylko ułamkiem naszego zapotrzebowania, oczywiście jest bez sensu. Ale równie bez sensu jest przyjmowanie zbyt dużych dawek, zwłaszcza że powinniśmy wciąż pamiętać o tym (i od tego powinnyśmy były zacząć tego live’a), że zanim sięgniemy po suplementy należy odpowiednio zadbać o dietę. To ma być dobrze zbilansowana dieta,  ona jest kluczowa, żeby utrzymać nasz organizm w odpowiednim stanie. A dopiero potem powinniśmy sięgać po suplementy i uzupełniać to, czego realnie z tej dobrze zbilansowanej diety nie jesteśmy w stanie sobie dostarczyć

Czyli zwracamy szczególną uwagę na składniki aktywne. A co z tymi pomocniczymi? Mogą być niebezpieczne?

Niestety mogą zaszkodzić, a są powszechnie obecne w składzie suplementów. Tych substancji dodawanych do suplementów i różnego rodzaju produktów spożywczych, jest mnóstwo. Te dodatki to substancje, które poprawiają wygląd, smak, zapach, stabilizatory, substancje, które powodują, że suplementy lepiej wyglądają, atrakcyjniej dla naszego oka. Jednak mogą one wywoływać szereg działań niepożądanych i szkodzić naszemu organizmowi. Mogą podrażniać błonę śluzową przewodu pokarmowego, jelita, mogą działać niekorzystnie na układ nerwowy, na nerki. Wreszcie mogą działać prozapalnie i nawet rakotwórczo. Bardzo głośny przypadek, obecnie będący na tapecie, to dwutlenek tytanu (E171). Jego używanie w suplementach i produktach leczniczych jest zabronione. Jednak był stosowany przez wiele lat. Niedawno udowodniono jego działanie rakotwórcze. Nigdy nie wiemy, jakie zostanie wykazane działanie tego typu substancji pomocniczych. Bo to wychodzi dopiero po latach ich stosowania. Bardzo powszechnie stosowany chociażby stearynian magnezu również jest dobrym przykładem. Dla mnie jest zaskoczeniem, że wielu pacjentów, widząc ten składnik na etykiecie, myśli, że to jest sól magnezu, która ma dostarczyć im magnez do organizmu. A to nieprawda. 

Stearynian magnezu możemy znaleźć w suplementach także pod nazwą sole magnezowe kwasów tłuszczowych, tak?

Dokładnie. Stearynian magnezu jest wypełniaczem, który ma zapewnić, żeby tabletki były bardzo gładkie i się nie sklejały ze sobą w słoiczku. Jednocześnie ta substancja ma właściwość obklejania ściany jelita cienkiego, wskutek czego wytwarza się na powierzchni jelita cienka nieprzepuszczalna powłoka, która utrudnia przyswajanie jakichkolwiek innych substancji odżywczych. Zatem stosowanie kilku preparatów, które będą zawierały ten składnik, przez wiele lat będzie powodowało, że ta warstewka będzie narastała i ten efekt będzie się kumulował. Kolejny przykład to powszechnie stosowany w suplementach szelak. Jest to składnik odchodów owadów. Służy do wyrobu farb, lakierów, lakierów do paznokci, a jednocześnie jest wykorzystywany do nabłyszczania otoczki suplementów diety. No i jakie właściwości zdrowotne może mieć taka substancja? Dodaje się też fosforany, difosforany, utwardzane oleje (sojowy, palmowy) i wiele innych substancji pomocniczych. Dzisiaj już  wiemy, że to wszystko szkodzi naszemu organizmowi, ale wciąż jest dodawane do suplementów. Co prawda w mikroilościach, ale biorąc pod uwagę, że przyjmujemy te dodatki często, przez długi czas i w różnych produktach, zalecałabym jednak starać się unikać ich na wszelkie możliwe sposoby.

Podsumowując, cały skład jest ważny, nie tylko substancje aktywne. Jeśli to już sprawdziliśmy, co robimy dalej? Gdzie idziemy następnie?

Kluczowe jest, co deklaruje producent suplementu co do tego, jakim badaniom poddał produkowany przez siebie suplement diety. W przypadku suplementów mamy nadzór jedynie Inspekcji Sanitarnej. W związku z tym ilość badań niezbędnych dla wprowadzenia do sprzedaży suplementu diety jest niewielka. To jest tylko badanie czystości mikrobiologicznej i badanie na zawartość metali ciężkich. I to jest podstawa. Co ciekawe, są producenci, którzy, posiadając w swoim portfolio tylko i wyłącznie te 2 badania, chwalą się nimi, jakby to było coś ekstra, a to jest po prostu niezbędne minimum. Ale jeżeli producent pozyskuje składniki w transparentny sposób, z transparentnego źródła, dobrej jakości, wykonuje dodatkowe badania, to na pewno takie informacje znajdziemy na jego stronie internetowej albo na ulotce produktowej. 

A jakie to mogą być dodatkowe badania? Czego szukać na tej stronie?

Na dzisiaj w suplementach diety unikalnym, ale bardzo pożądanym jest badanie zgodności składu, który jest deklarowany przez producenta na etykiecie, z tym, co faktycznie w tym suplemencie diety się znajduje. To badanie może dotyczyć zarówno składu jakościowego, jak i ilościowego. Czy lista substancji się zgadza z tym, co jest napisane na etykiecie, i czy dawki także są zgodne z deklaracją. Oraz czy nie ma tam innych substancji, które nie są zadeklarowane na opakowaniu przez producenta, a mogą też wywierać jakiś wpływ na nasz organizm. Oprócz tego bardzo istotne byłoby wykonanie badania stabilności preparatu przez cały okres jego terminu przydatności do spożycia. Jest cała grupa produktów, chociażby probiotyki, gdzie ta żywotność preparatu, czyli w tym przypadku szczepów bakteryjnych, bardzo często nie wytrzymuje do końca terminu przydatności. Więc takie badanie u producenta też jest bardzo wartościowe. 

A jak możemy sprawdzić, gdzie został wyprodukowany dany suplement? Czy taką informację znajdziemy na opakowaniu, jest obowiązek jej umieszczania? Czy raczej musimy poszukać na stronie internetowej?

Tylko i wyłącznie na stronie producenta. Producent, który się nie wstydzi i nie obawia tego, skąd pochodzą substancje aktywne, których używa w swoich preparatach, tego, gdzie konkretnie produkuje i w jakim standardzie, mówi o tym w sposób przejrzysty na swojej stronie internetowej. Więc tam powinniśmy szukać takiej informacji. 

Czy dużo jest takich producentów, którzy otwarcie mówią, gdzie, w jakim standardzie został wyprodukowany suplement, jakie przechodzi badania i ten pakiet jest naprawdę rozszerzony? Jak byś mogła to ocenić, procentowo czy ogólnie, jeśli chodzi o polski rynek?

Procentowo się na pewno nie pokuszę. Ale jest to bardzo mała grupa producentów na dzisiaj. Rzeczywiście większość producentów bazuje na tym niezbędnym minimum, zarówno w zakresie badań, jak i jakości procesu produkcji. Oczywiście jest to kwestia kosztów, zarówno dodatkowych badań, jak i zakładu produkcyjnego, w którym chcemy produkować suplementy diety.

Te wszystkie rzeczy, o których mówiłaś, mogą wydawać się skomplikowane dla osób, które nie znają się na produkcji suplementów, ale chcą kupić dobry produkt dla siebie. Czy warto zwrócić się o pomoc do farmaceuty czy lekarza?

Oczywiście że tak. Jak mówiła moja babcia, mądrego zawsze warto posłuchać. Więc warto pytać o radę specjalistów zamiast słuchać opinii przysłowiowego Kowalskiego w internecie. Natomiast jest jedna rzecz, o której chcę wyraźnie powiedzieć. Uważam, że polski rynek suplementów diety na dzisiaj ma bardzo złą sławę. Nie bez powodu. Stało się tak za sprawą tego, że przez ostatnie lata polski rynek był zalewany masą produktów bardzo słabej jakości. Na to nałożyła się bardzo ograniczona kontrola ze strony Inspekcji Sanitarnej. W związku z tym były i przypadki, bardzo głośne, wycofywania z rynku produktów, które przez lata ludzie już przyjmowali, a one nie powinny były być dostępne ani w aptekach, ani w jakimkolwiek innym miejscu. W związku z tym ja się często zderzam z tym, że nawet moi koledzy farmaceuci lub znajomi lekarze, jak się pyta ich o radę uzupełniania diety, to pierwsze, co mówią: “Oby to nie był suplement”. A wcale tak nie musi być, moim zdaniem. Tylko poszukajmy tego, co jest w rzeczywiście przyzwoitej jakości

Firma nikalab postanowiła walczyć z tym stereotypem, że suplement diety to produkt gorszej jakości. Czy mogłabyś w oparciu o wymienione przez siebie kryteria ocenić suplementy nikalab?

Jestem zachwycona tą jakością. To na pewno jest ten unikat na rynku. Za tym stoi na pewno bardzo kosztochłonny proces. Ale biorąc do ręki ten suplement, mamy gwarancję tego, że będziemy wspomagać nasz organizm, a nie szkodzić mu. W produktach nikalab są aktywne składniki w dobrze przyswajalnych formach, mamy optymalne dawki i są to tylko i wyłącznie substancje aktywne, które mają klinicznie potwierdzoną skuteczność. Mamy bardzo przejrzysty łańcuch dostaw. Na stronie nikalab możemy przeczytać, skąd pochodzi każdy surowiec, włożony do każdego suplementu. Te preparaty są pozbawione tych substancji pomocniczych, o których dzisiaj mówiłam, które mogą nam szkodzić. Tam nie ma wypełniaczy, nie ma konserwantów, nie ma alergenów, skład jest absolutnie przejrzysty. No i mamy cały proces produkcyjny w standardzie GMP. To oznacza i jakość samego procesu produkcyjnego, jak w przypadku produktów leczniczych. No i mamy szereg badań, którym podlegają całe serie produktów, a nie tylko minimum badań wybranych partii. To jest coś, co na pewno jest w stanie odczarować ten mit słabej jakości suplementów. 

Wydawca nie prowadzi działalności leczniczej.