Kiedy dbanie o siebie staje się obowiązkiem

Kiedy dbanie o siebie staje się obowiązkiem

Aktualizacja: 08/10/2026
Czas czytania: 1 min
Autor: Mateusz Kowalski
Sprawdzone przez eksperta

Co się dzieje, gdy odpoczynek, medytacja i spokojny poranek trafiają na listę zadań do odhaczenia? Mateusz Kowalski z Tutaj Podcast o presji dobrostanu i szukaniu ulgi w codzienności.

Wkurza mnie słowo „dobrostan”! Tak, powiedziałem to głośno: wkurza mnie to słowo. I wkurza mnie ono zwłaszcza w moich ustach, gdy sam go używam.

„Muszę zadbać o swój dobrostan”. „To jest dobre dla mojego dobrostanu”.

Brzmi to, jakby dobrostan był jakimś idyllicznym stanem, do którego nieustannie gonię. Chcę się w nim znaleźć i umościć.

Ale prawda jest taka, że „dobrostan” stał się dla mnie kolejnym punktem na liście zadań. Obok „opłacić rachunki”, „odpisać na maile” i „umówić dentystę” dopisałem sobie: „zadbaj o dobrostan”.

I co z tego wyszło? Kolejny obowiązek. Kolejna rzecz, której nie robię wystarczająco dobrze.

Kiedy dbanie o dobrostan zaczyna wywoływać presję?

Może to tylko moje wrażenie i nawał komunikatów, które docierają do mnie, bo jestem w takiej, a nie innej bańce. Czuję jednak, że to słowo stało się dla mnie pustym frazesem, oderwanym od mojej rzeczywistości.

Co gorsza, zaczęło wywoływać presję.

Jeśli nie czuję się dziś zrelaksowany, jeśli nie mam czasu na medytację, jeśli zjadłem coś na szybko, w biegu, to co? Zawaliłem? Nie zadbałem o siebie?

Opowiem Wam to na przykładzie.

Jak przegrałem swój plan na idealny poranek

Pewnego wtorku obudziłem się z wielkim postanowieniem: rano żadnego telefonu, tylko świadomy oddech, powolna kawa, ręcznie mielona, i dziesięć minut rozciągania. Wszystko po to, żeby „zainwestować w swój dobrostan”.

Co się stało?

Pierwsza rzecz: powiadomienie o pilnym mailu od klienta. Brak akceptacji. Stres. Zapomniałem o śniadaniu, bo trzeba było działać. Wyskoczyłem po drożdżówkę do piekarni. Cukier i kawa na śniadanie, brawo Mateusz.

Usiadłem do kompa i zacząłem przemontowywać cały materiał. Nie zdążyłem się zorientować, a była 11:30. Za 45 minut zaczynaliśmy nagranie w studiu z bardzo ważnym gościem.

Wybiegłem w pośpiechu. Nagranie trwało do 15:00, potem ustalenia z Robertem… Zrobiła się 16:00, a ja w brzuchu miałem tylko tę nieszczęsną drożdżówkę.

Czułem, że przegrałem. Że nie zadbałem o siebie. Że znowu dałem się wciągnąć w kierat, zamiast zrealizować swój plan na „dobrostan”.

Do trudnego dnia dołożyłem sobie jeszcze wyrzuty sumienia, że nie przeżyłem go wystarczająco dobrze.

Czym jest „ill-being”, czyli „złostan”?

Ostatnio trafiłem na rozważania Shelly’ego Kagana, filozofa z Yale, dotyczące „ill-being”. Można roboczo nazwać to „złostanem”.

Kagan zwraca uwagę, że w rozważaniach o dobrym życiu trzeba przyjrzeć się również temu, co bezpośrednio sprawia, że życie układa się źle lub gorzej. Analizuje negatywne elementy naszego doświadczenia, które zasługują na własne miejsce w filozoficznej refleksji o dobrostanie. [1]

Dla mnie ta perspektywa była wyzwalająca. Skłoniła mnie do myślenia. 

Może warto przestać oczekiwać od siebie ciągłego stanu „wow” i przyznać więcej miejsca temu, co faktycznie przeżywam?

To mój osobisty wniosek z tych rozważań. Moja rzeczywistość rzadko jest lekka. Praca, stres, obowiązki, zdrowie, finanse. Do tego sytuacja na świecie, ekologia i polaryzujące się społeczeństwo.

Interesując się tym wszystkim, często czuję przytłoczenie i chaos. Chciałbym umieć to zauważyć bez dopisywania sobie kolejnej porażki.

Czy dobre życie musi być lekkie?

Coraz bliższa jest mi myśl, że można budować całkiem dobre życie nawet wtedy, gdy wcale nie jest lekko.

Są dni, w których dużo energii pochłania samo poradzenie sobie z obowiązkami. Nie wszystko da się przełożyć, usunąć z kalendarza albo rozwiązać jednym spokojnym oddechem.

W moim wtorkowym poranku zabrakło jedzenia i czasu dla siebie. To konkretne potrzeby, o które chciałbym zadbać. Ocenianie całego dnia jako przegranego niewiele mi jednak w tym pomaga.

Może następnym razem wystarczy zauważyć wcześniej, że jestem głodny. Zrobić przerwę. Zjeść posiłek, nawet jeśli daleko mu do obrazu idealnego poranka.

Co dziś mogę sobie ułatwić?

Zacząłem zastanawiać się, czy zamiast tak ogólnie „dbać o dobrostan”, mogę nazywać to, co najbardziej mnie przytłacza. I sprawdzać, czy z którąś z tych rzeczy da się coś zrobić.

Co mogę odłożyć? W czym mogę poprosić o pomoc? Czy jakaś część presji wynika z oczekiwań, które sam sobie narzuciłem?

Nie każdy problem zniknie. Ale może jeden uda się zmniejszyć. Może z jednego obowiązku mogę zrezygnować. A może potrzebuję po prostu uznać, że dziś jest trudno i nie muszę jeszcze dodatkowo rozliczać się z braku dobrego samopoczucia.

Tak rozumiem swoje „nawigowanie w złostanie”. Przyglądam się rzeczywistości i szukam czegoś, co przyniesie mi choć trochę ulgi.

Jak zamienić presję dobrostanu na konkretne pytania?

Kiedy pojawia się myśl…

Spróbuj zapytać siebie…

„Muszę zadbać o dobrostan”.

„Czego najbardziej potrzebuję w tej chwili?”.

„Znowu nie udał mi się poranny rytuał”.

„Co z mojego planu nadal mogę zrobić, jeśli mi to pomoże?”.

„Powinienem czuć się lepiej”.

„Co sprawia, że dzisiaj jest mi trudno?”.

„Muszę w końcu wszystko poukładać”.

„Którą jedną sprawę mogę sobie teraz ułatwić?”.

„Nie zadbałem dziś o siebie”.

„Jaki mały gest wobec siebie jest jeszcze możliwy?”.

 

Jestem ciekawy, czy Wy też czasem czujecie tę presję. Czy dbanie o siebie zaczyna przypominać kolejne zadanie, z którego trzeba się rozliczyć?

Dajcie znać, jak to wygląda u Was i czy koncepcja „nawigowania w złostanie” do Was przemawia. Możecie napisać do nas na Instagramie Tutaj Podcast.

Źródło
Artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady medycznej, farmaceutycznej ani dietetycznej. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane jako substytut profesjonalnej konsultacji ze specjalistą. Suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut zróżnicowanej diety i zdrowego trybu życia.

Najnowsze artykuły

Bądź na bieżąco! Czytaj nasze najnowsze wpisy, odkrywaj aktualne tematy i rozwijaj swoją wiedzę oraz korzystaj z praktycznych porad każdego dnia z blogiem nikaMag.

Kiedy dbanie o siebie staje się obowiązkiem
#doseofwellness

Kiedy dbanie o siebie staje się obowiązkiem

Co się dzieje, gdy odpoczynek, medytacja i spokojny poranek trafiają na listę zadań do odhaczenia? Mateusz Kowalski z Tutaj Podcast o presji dobrostanu i szukaniu ulgi w codzienności.
Czas czytania: 1 min
Czytaj więcej
Jak stać się odpowiedzialnym facetem? Zacznij od swojego zdrowia
#doseofwellness

Jak stać się odpowiedzialnym facetem? Zacznij od swojego zdrowia

Dlaczego tak łatwo odkładamy własne zdrowie na później? Robert i Mateusz z Tutaj Podcast o badaniach profilaktycznych, codziennych nawykach i odpowiedzialności za siebie.
Czas czytania: 3 min
Czytaj więcej
Kobieta, której się wykonuje badanie mammograficzne
Health

Jak często i jak badać piersi? Prosty kalendarz profilaktyki

Profilaktyka piersi stoi na trzech poziomach: samobadanie raz w miesiącu, badanie u lekarza raz w roku i badanie obrazowe dobrane do wieku. Sprawdźmy, co i kiedy robić na każdym z...
Czas czytania: 10 min
Czytaj więcej