Trendy z TikToka potrafią być zabawne, zaskakujące, a czasem zwyczajnie niebezpieczne. Między kurczakiem gotowanym w syropie na kaszel, a lodami z zamrożonego miodu pojawił się jednak pomysł opierający się na jedzeniu większej ilości błonnika, czyli tzw. fibermaxxing. W tym tekście przyglądam się temu trendowi z perspektywy jelit, mikrobioty i nauki: kiedy błonnik wspiera trawienie i odporność, a kiedy może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Trendy na TikToku a zdrowy styl życia
Muszę się do czegoś przyznać. Uwielbiam śledzić trendy na TikToku. A najbardziej te dotyczące dietetyki, sportu i zdrowego trybu życia. Mało która powieść, film, serial, czy sztuka teatralna potrafią rzucić takie wyzwanie wyobraźni jak to, co oglądam na kilkudziesięciosekundowych filmikach wrzucanych do internetu.
Powiedzcie szczerze, czy wpadlibyście na to, żeby przy następnym przeziębieniu spróbować kuracji z kurczaka gotowanego w syropie na kaszel? Albo zamiast zwykłego loda na patyku zjeść takiego z zamrożonego miodu? A skórę poparzoną od słońca próbowaliście uspokoić kiedyś smarując się pastą do zębów? Jeśli nie, to... nie próbujcie żadnego z tych trendów.
To może Cię zainteresować: Bankowanie kolagenu – czy ten trend ma sens?
Kiedy „prozdrowotne” trendy stają się niebezpieczne dla zdrowia?
W sprawie wątpliwie apetycznego przepisu na kurczaka interweniowała nawet amerykańska Food and Drug Administration(1), przestrzegając, że może doprowadzić to do uszkodzenia układu oddechowego. Lekarze łapali się za głowę na samą myśl, że można zjeść pół słoika miodu na raz(2). Z kolei dermatolodzy(3) musieli tłumaczyć, że pasta do zębów i ludzka skóra to po prostu nie jest dobre połączenie.
Czym jest fibermaxxing i skąd się wziął ten trend?
Kiedy niedawno zobaczyłem, że na moich oczach rodzi się kolejny „prozdrowotny” TikTokowy trend, spodziewałem się, że zaraz podzieli los swoich poprzedników i szybko zgaśnie pod naporem krytyki ekspertów.
Oto kilka miesięcy temu influencerzy kulinarni zajadać zaczęli się:
-
jogurtem zasypanym po brzegi nasionami chia,
-
kisielem z siemienia lnianego,
-
potrawami pełnymi fasoli, pestek dyni i innych nasion.
A wszystko to, żeby zmaksymalizować ilość błonnika w diecie. Panie i Panowie, poznajcie Fibermaxxing.
Dlaczego błonnik jest ważny dla jelit i całego organizmu?
Prawdopodobieństwo, że nasza dieta nie zawiera wystarczającej ilości błonnika jest całkiem wysokie. W Stanach Zjednoczonych zaledwie 10% kobiet i 3% mężczyzn(4) udaje się osiągnąć jego minimalne zalecane spożycie – według norm Światowej Organizacji Zdrowia już 25 g błonnika(5) na dobę pozwala na prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Dlatego następnym razem, kiedy będziemy czytać skład produktu warto zwrócić uwagę nie tylko na ilość węglowodanów, tłuszczy i białka, ale również na błonnik – sporo produktów spożywczych zawiera taką informację na etykiecie.
Przeczytaj również: Food first: dlaczego zdrowe zmiany zaczynają się od diety
4 największe korzyści diety bogatej w błonnik – na podstawie źródeł naukowych
Daje uczucie sytości na długo(6)
Posiłek z dużą ilością błonnika trawi się wolniej, więc dłużej czujemy się najedzeni. A to z kolei oznacza mniej podjadania między posiłkami i mniejszą chęć na słodkie zachcianki. Jeśli walczysz z wieczornym podjadaniem, to więcej błonnika może być sojusznikiem w tej walce.
Pomaga utrzymać stabilny poziom cukru(7)
Błonnik sprawia, że cukier z jedzenia nie wchodzi do krwi od razu, tylko powoli i równomiernie. Dzięki temu po posiłku nie masz nagłego skoku energii, a potem „zjazdu” i napadu senności. Przydatna wiedza dla każdego, komu zależy na stabilnym poziomie energii w ciągu dnia.
Paliwo dla mikrobioty, czyli błonnik karmi dobre bakterie w jelitach(8)
W jelitach żyją miliardy bakterii tworzących mikrobiotę jelitową, które wpływają na nasze trawienie, odporność, a nawet nastrój. Żeby dobrze działały, potrzebują „paliwa” – błonnik jest ich ulubionym jedzeniem. Gdy dostarczamy go regularnie, cały organizm pracuje sprawniej.
Pomaga w regularnym wypróżnianiu(9)
Błonnik działa jak zaawansowany robot sprzątający – porządkuje, przesuwa i pomaga organizmowi regularnie się oczyszczać. Zmniejsza ryzyko zaparć i sprawia, że wizyta w toalecie nie jest niczym frustrującym.
Fibermaxxing – kiedy trend pomaga, a kiedy może zaszkodzić?
Fibermaxxing to może być całkiem dobry pomysł. Nasze zdrowie jest jednak bardziej skomplikowanym systemem zależności, który słabo reaguje na proste zalecenia w stylu: „Jedz tyle błonnika, ile tylko się da”. Nawet najbardziej rozsądny trend może wyrządzić szkody, jeśli zabraknie w nim umiaru.
Największe zagrożenie związane z fibermaxxingiem to nagłe i skokowe zwiększenie ilości błonnika w diecie. Przeskok z 10-15 gramów dziennie do poziomu 60-80 gramów w ciągu jednej doby to duże obciążenie dla układu pokarmowego, który potrzebuje czasu na przystosowanie się do zmian. Efektem mogą być wzdęcia, gazy, bóle brzucha. Błonnik działa prawidłowo tylko wtedy, gdy ma dostęp do odpowiedniej ilości wody(10) – inaczej wiąże się w przewodzie pokarmowym, tworząc masy, które trudno przesuwają się przez jelita. Dlatego warto pamiętać o zwiększonym nawodnieniu.
To może Cię zainteresować: Ile wody potrzebuje Twoja skóra?
Jak bezpiecznie zwiększać ilość błonnika w diecie?
Żeby z TikTokowego trendu wyjąć to, co najlepsze, a uniknąć problemów, możesz:
-
Zwiększać błonnik stopniowo – np. co kilka dni dorzucać dodatkową porcję warzyw, pełnego ziarna czy nasion, zamiast robić rewolucję z dnia na dzień.
-
Pić więcej wody – szczególnie jeśli częściej sięgasz po płatki owsiane, otręby, siemię lniane, nasiona chia czy pieczywo pełnoziarniste.
-
Obserwować reakcję organizmu – jeśli pojawią się wzdęcia czy ból, to sygnał, że tempo zmian jest za szybkie.
-
Łączyć błonnik z ogólną troską o jelita – odpowiednia ilość snu, ruch, mniejszy stres.