Często myślimy o zdrowiu jak o czymś delikatnym, wymagającym ochrony i spokoju. Ale czy to nie właśnie wychodzenie poza strefę komfortu jest tym, co naprawdę buduje naszą siłę – fizyczną, psychiczną i emocjonalną?
Wzrost zaczyna się tam, gdzie kończy się komfort
„Prawdziwy rozwój następuje wtedy, gdy świadomie podejmujemy trudne wyzwania”.
W jednym z odcinków swojego podcastu (How to Grow From Doing Hard Things) dr Andrew Huberman, neurobiolog z Uniwersytetu Stanforda, mówi wprost: „prawdziwy rozwój następuje wtedy, gdy świadomie podejmujemy trudne wyzwania”.
To może być zimny prysznic, intensywny trening, ale też szczera rozmowa, której się obawiamy. Każde z tych doświadczeń uczy nas regulować stres, adaptować się i wzmacniać układ nerwowy.
Komfort to nie zawsze regeneracja. Dyskomfort to nie zawsze zagrożenie
Jest cienka granica między przeciążeniem, które szkodzi, a dawkowanym dyskomfortem, który wzmacnia. To właśnie w tej przestrzeni – między łatwym, a trudnym – nasz organizm i psychika uczą się elastyczności.
To zjawisko, które neurobiolodzy nazywają neuroplastycznością w odpowiedzi na stres adaptacyjny. Mówiąc prosto: trudności nas zmieniają – o ile są podjęte z intencją i świadomością.
Zadbane zdrowie to nie tylko wygoda i „feel good vibes”. To też mikro-dawki trudności: rezygnacja ze słodyczy, regularny ruch, planowanie posiłków, dyscyplina snu.
To nie brzmi jak rewolucja, ale taka właśnie jest siła małych kroków poza strefą komfortu.
Dowiedz się więcej: Chcesz zmienić nawyki zdrowotne? Zaplanuj to krok po kroku →
Zdrowie to nie tylko spokój. Czasem zaczyna się tam, gdzie pojawia się trudność
Z perspektywy nauk społecznych – a właśnie z tego punktu widzenia patrzę jako socjolożka – ma to głęboki sens. To, co dla jednej osoby jest rutyną, dla innej może być krokiem w nieznane. Wychodzenie poza swoje granice nie dzieje się w próżni – kształtują je nasze doświadczenia, środowisko, w którym dorastaliśmy, i zasoby, jakimi dysponujemy. Nie każdy zaczyna z tego samego miejsca, a możliwość „ryzyka” często wymaga bezpiecznego zaplecza. Jednak nawet najmniejsze zmiany potrafią uruchomić coś większego i w nas, i w świecie wokół. Żyjemy w kulturze, która często utożsamia dobre życie z wygodą i łatwością. Tymczasem wiele naszych wewnętrznych przełomów zaczyna się wtedy, gdy świadomie pozwalamy sobie na niewygodę: nową rutynę, ograniczenie cukru, powrót do aktywności, zmianę nawyków związanych ze snem.
Komfort nie jest zły.
Ale zbyt duża jego ilość prowadzi do stagnacji.
Dyskomfort – podany w rozsądnych, codziennych dawkach to sygnał do zmiany. I to właśnie między tymi dwiema strefami - komfortu i rozwoju – zaczyna się prawdziwa praca nad sobą.
Holistyczne zdrowie nie polega wyłącznie na łagodności wobec siebie. Czasem największym aktem troski jest podjęcie wysiłku w różnych obszarach. Zdrowie to nie tylko jak się czujesz dziś, ale też co robisz, by czuć się dobrze jutro.
Sprawdź również: Podcast „Moja droga” dla Vogue Polska: Katarzyna Godlewska o nikalab, suplementacji i odwadze tworzenia marek, które zmieniają rynek →