Nie trzeba jechać na Igrzyska, by być dla kogoś sportowym autorytetem. W tym artykule przeczytasz o tym, jak wygląda aktywność w rodzinie, która kocha ruch, i dlaczego to właśnie ruch z wyboru – a nie z przymusu – może stać się źródłem radości, relacji i lepszego samopoczucia. Wyjaśniam też, dlaczego nawet niewielka, codzienna aktywność fizyczna może znacząco poprawić zdrowie, odporność i nastrój.
Sport w mojej rodzinie i moje miejsce w tych statystykach
„Niewystarczająca aktywność fizyczna zwiększa ryzyko wielu chorób(1), niekorzystnie wpływa na pracę mózgu, prowadzi do przyrostu masy ciała i złej kondycji psychicznej.”
Mama od dawna tańczy i ćwiczy jogę. Tata do niej dołączył – i wciągnął się na dobre, choć jego największą miłością jest kitesurfing. Mój mąż wkręcił się w kolarstwo, a zimą kocha skitury. Syn w ciągu roku szkolnego sześć dni w tygodniu spędza na treningach piłki nożnej. W naszej rodzinie to ja jestem najmniej „sportowa” – zaniżam domowe statystyki. Pocieszam się jednak, że moje statystyki są złe tylko na tle moich bliskich, a nie całego świata.
Globalnie zwycięża bezruch. Ludzie nie ruszają się wystarczająco dużo i ruszają się mniej niż kiedyś – alarmuje najnowszy raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Niewystarczająca aktywność fizyczna zwiększa ryzyko wielu chorób, niekorzystnie wpływa na pracę mózgu, prowadzi do przyrostu masy ciała i pogarsza kondycję psychiczną – czytam w raporcie. I choć moje rodzinne otoczenie temu przeczy, światowy trend mówi coś zupełnie innego.
Przeczytaj również: Jeśli przeraża Cię siłownia, te sporty są dla Ciebie →
Co pokazuje najnowszy raport WHO o aktywności fizycznej?
Ponad 30% światowej populacji nie osiąga zalecanego poziomu ruchu w tygodniu. Dla porównania – w 2010 r. ta grupa była mniejsza – 26% ludzi ruszało się za mało.
Ile to za mało?
Mniej niż 150 minut aktywności o umiarkowanej intensywności w tygodniu lub mniej niż 75 minut aktywności o dużej intensywności w tygodniu. Liczą się też oczywiście kombinacje obu tych aktywności.
To, co zaleca WHO osiągam. Jednak z podziwem patrzę na moją rodzinę. Naprawdę mi imponują. To moi ulubieni sportowcy, choć oczywiście kibicuję także profesjonalistom w trakcie zawodów.
Przeczytaj również: Pilates – cicha rewolucja w ruchu. Co mi dał pilates, opowiada lek. med. Nina Nicheska, współzałożycielka nikalab →
Dlaczego ruszamy się mniej, mimo że sport nas inspiruje?
To zastanawiające: dlaczego generalnie ruszamy się mniej, gdy tak bardzo podziwiamy zawodowych sportowców i nigdy wcześniej dostęp do treningów nie był tak łatwy jak teraz?
Może trudno nam oderwać się od ekranów? A może wielu z nas do ruchu źle podchodzi? Szybko tracimy motywację, bo ruch ma nas odchudzić. Porzucamy go, jak się porzuca diety. Restrykcyjne diety są już, na szczęście niemodne. Także w ruchu – jak w świadomym odżywianiu – warto zobaczyć styl życia, a nie środek do mniejszego rozmiaru.
Ruch to szczęście i zabawa, której dorośli też potrzebują. To sposób na stres i droga do nowych przyjaźni. Ilu mamy nowych znajomych, dzięki rowerowej grupie mojego męża! Syn ma lepszą odporność. A moi rodzice mają pasję, która ich łączy i daje energię.
Przeczytaj więcej: Dr. Peter Attia tłumaczy, jak żyć długo w zdrowiu →
Jak zmienić nastawienie do ruchu, żeby stał się łatwiejszy?
Jeśli masz kłopot z ruchem, bo to zabiera czas i wydaje Ci się, że nie masz na niego siły, spróbuj zacząć od zmiany nastawienia. Powiedz sobie w myślach: ruszam się, bo mogę; to szczęście móc się ruszać. To drobna różnica, ale potrafi odmienić codzienne decyzje. Zrezygnuję z windy, bo mogę wejść po schodach. Pojadę do domu na rowerze, bo mogę i chcę się przewietrzyć – a nie dlatego, że muszę. Gdy ruch przestaje być obowiązkiem, staje się czymś znacznie łatwiejszym i… bardziej naturalnym.
Przeczytaj również: Dlaczego nie warto polegać na sile woli podczas zmiany nawyków?