Słyszymy, ale nie słuchamy. Jak to naprawić? To prostsze, niż myślisz. Wystarczy zastosować kilka trików, polecanych w komunikacji z dziećmi.
Komunikujemy się bez przerwy – rozmawiamy na czatach, w smsach, przez telefon i twarzą w twarz, z rodziną i obcymi. Spotykamy się na pogaduchy z przyjaciółmi, rozmawiamy z urzędnikami, kasjerami i ludźmi w centrach handlowych. Mogłoby się wydawać, że nie istnieje nic prostszego, niż rozmowa. Skąd więc nasz frustracja i częste poczucie bycia niezrozumianym?
To dlatego, że w komunikacji, choć często wydaje nam się, że słuchamy bardzo uważnie, skupiamy się na własnej perspektywie. Czekamy tylko, aż rozmówca skończy mówić, żeby natychmiast opowiedzieć, jak to wygląda z naszej strony. Opowiadamy własne historie. Dzielimy się anegdotami. Chcemy zabłysnąć i wzbudzić zachwyt rozmówcy lub zaimponować mu empatią. Dajemy rady: “Ja na twoim miejscu…” W dodatku często rozmawiamy wtedy, kiedy nie mamy czasu ani przestrzeni na wysłuchanie drugiej osoby. To sprawia, że – nawet podświadomie – czujemy zniecierpliwienie w trakcie rozmowy.
Żeby nauczyć się słuchać, stosuj następujące zasady:
- Staraj się, by rozmowa odbywała się w czasie i miejscu, kiedy faktycznie możesz poświęcić 100% uwagi rozmówcy, zamiast myśleć o zaległym raporcie, niewyjętym praniu i jutrzejszej wizycie u pediatry. Kiedy będziesz naprawdę obecny/-a, rozmowa będzie przebiegała zupełnie inaczej.
- Naprawdę słuchaj tego, co mówi druga osoba, zadawaj pytania, bądź ciekawy/-a. Nie czekaj, aż Twój rozmówca wreszcie skończy zdanie, by powiedzieć: "Skąd ja to znam..."
- Utrzymuj kontakt wzrokowy. To banalne, ale naprawdę wzbogaca rozmowę. W dodatku na słuchaczu niejako wymusza większą uwagę poprzez skoncentrowanie się na rozmówcy. Jeśli jesteś zwrócony/-a w stronę osoby, z którą rozmawiasz, będzie miała wrażenie, że naprawdę jej słuchasz.
- Upewniaj się, że dobrze zrozumiałeś, co mówi rozmówca; możesz stosować zwroty: chcesz powiedzieć, że...? Jeśli dobrze rozumiem, chodzi ci o to, że...? To popularny trick psychologów w gabinetach terapeutycznych. I nie zmieniaj tematu – to naprawdę deprymujące dla rozmówcy.
Dla wielu osób, które faktycznie potrafią słuchać, te sposoby są dość oczywiste i intuicyjne. Sa także często polecane w komunikacji z maluchami. Dokładnie takie rady znajdziemy w poradnikach „Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały“, „Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły“, a także w książkach wybitnego skandynawskiego pedagoga, nieżyjącego już Jaspera Juula, który jest guru rodziców podążających drogą rodzicielstwa bliskości.
Jak rozmawiać z dziećmi, by się słyszeć nawzajem?
- By poświęcać dziecku, niezależnie od tego, czy ma 2 lata, 7 czy 15, całkowitą uwagę. Choć wydaje nam się, że telefon sprawdzamy naprawdę dyskretnie, dziecko natychmiast odczuwa, że przestało być priorytetem. Z dorosłymi jest tak samo. Wtedy atmosfera intymnej rozmowy się psuje, a nić porozumienia zostaje zerwana. Wszyscy chcemy czuć się ważni.
- By dziecko szanować: nie deprecjonować tego, co mówi, nie umniejszać jego emocji, nie wyśmiewać. Kiedy więc mówi, że się przewróciło i boli je nóżka, nie mów, że nic się nie stało. Stało się! Dziecko chce się podzielić z tobą bólem i frustracją, które przeżywa. Nie ignoruj tego, bo następnym razem nie będzie cię chciało wpuścić do świata swoich emocji. I jeszcze jedno: nie odwracaj jego uwagi. Kiedy coś przeżywa, powiedz, że ci przykro, że rozumiesz, zapytaj, co czuje. Nie mów: "Zobacz, a za oknem jest piesek". W taki sposób wyślesz komunikat, że jego odczucia się nieistotne. Dokładnie te same mechanizmy działają w przypadku dorosłych. Kiedy ktoś opowiada ci, że nie zdąży z ratą kredytu lub ma problem w relacji, najgorsze, co możesz powiedzieć, to „nie martw się“ albo „to nic takiego“.
- By zadawać pytania. To pokazuje, że naprawdę słuchasz, jesteś zainteresowana/-y, zależy ci na odpowiedziach i poznaniu historii. Dobrze, jeśli są to pytania otwarte i szczegółowe. Na pytanie: „Jak było w szkole?“, dziecko odpowie najwyżej: “Dobrze“. Ale jeśli zapytasz: “Czy udało ci się pokazać pani ten rysunek, nad którym wczoraj tak się napracowałeś/-aś? Czy Ola ucieszyła się z naklejki, którą przyniosłeś/-aś?”, jest duża szansa, że dziecko opowie cały swój dzień. Dorosły też, bo poczuje, że naprawdę jesteś ciekawy/-a, a twoje pytania nie są zdawkowe.
- By stworzyć bezpieczną atmosferę. Wiesz, dlaczego Andre Stern, specjalista od edukacji przez zabawę, proponuje, żeby – kiedy rozmawiamy z dziećmi – kucnąć, a nie mówić do nich z wysokości 1,70m? Bo trudno jest czuć się dobrze, jeśli góruje nad tobą wielki cień, wielokrotnie większy od ciebie. Jeśli kucniesz, będziesz mieć twarz na wysokości twarzy dziecka. To buduje zaufanie i pokazuje, że traktujesz je poważnie. To samo dotyczy relacji z dorosłym – zadbaj, żeby rozmówca czuł się swobodnie.
Bibliografia:
- Faber J., King J., "Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały". Media Rodzina, 2017r.
- Faber A., Mazlish E., "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły". Media Rodzina, 2013r.
- Juul J., "Twoje kompetentnte dziecko", MiND, 2011r.
- Juul J., "Zamiast wychowania o sile relacji z dzieckiem". MiND, 2016r.