Jak nakarmić małojadka?

Małojadek je arbuza i warzywa
Czas czytania: 3 min
Opublikowano 20/01/2022

Jeśli uważasz, że Twoje dziecko zjada za mało lub tylko niektóre rodzaje potraw, w większości przypadków to właśnie Ty musisz zmienić swoje zachowanie. Jednak wybiórczość w jedzeniu może być również sygnałem zaburzeń w rozwoju dziecka.

Małojadek je arbuza i warzywa

Obiad z dwóch dań, a każde ma być zjedzone do ostatniego okruszka. Porcja jak dla dorosłego, postawiona przed sześciolatkiem. Wyobrażenie rodziców o ilości, jaką dziecko powinno jeść, bardzo często przerasta jego możliwości fizjologiczne

Dzięki naturalnym mechanizmom głodu i sytości, począwszy od dnia narodzin, każdy z nas, również dziecko, wie, ile powinno zjeść, by zaspokoić swoje potrzeby. Choć dla rodziców bywa to ciężkie do zaakceptowania, kwestię wielkości zjedzonego posiłku powinni pozostawić dzieciom

Główna zasada – rodzic decyduje, co dziecko będzie jadło i kiedy. Dziecko – ile i czy w ogóle zje. Obiektywnie, taki podział ról przy stole prowadzi do zmniejszenia napięć i lepszej atmosfery.

Jeśli mamy wrażenie, że dziecko zjada za mało, warto oprzeć się na faktach: 

  • Czy jego masa ciała rośnie (w początkowych latach szybko, u starszych dzieci wolniej)? 
  • Czy inni opiekunowie (dziadkowie, nianie, opiekunowie przedszkolni/szkolni) również sygnalizują ten problem

Dziecko je mało, ale rozwija się prawidłowo.

Jeśli dziecko jest zdrowe, rozwiązaniem sytuacji będzie zmiana nastawienia i atmosfery podczas posiłków. Warto odrzucić swoje obawy i przekonania, dać dziecku kontrolować swoją sytość i głód. Trzeba jednak pamiętać, by podawać do stołu również takie produkty, które dziecko lubi i jada chętnie, ale w równowadze z innymi, które chcemy, by dziecko jadło. Nie należy komentować zachowań dziecka, nie naciskać, nie narzucać własnego zdania.

Dobrym pomysłem jest proponowanie pokarmów i pokazywanie, ile czerpiemy radości z jedzenia wszystkiego, co jest na stole. Niech wspólne posiłki staną się normą. Nie chodzi o spotkania przy stole wszystkich domowników jednocześnie. Do obserwacji dla dziecka wystarczy jeden opiekun – tata, mama, niania, dziadek, ktokolwiek z dzieckiem przebywa w porze posiłku. Dzieci uczą się przez naśladownictwo. Wszystkie nasze zachowania i wypowiedzi mają bezpośredni wpływ na kształtowanie nawyków dziecka.

Jest jeszcze jeden aspekt wspólnego biesiadowania – różnorodność. Jeśli chcesz zwiększyć prawdopodobieństwo zjedzenia czegoś, zadbaj o możliwość wyboru. Jak wskazują badania, różnorodność pokarmów zapewnia wzrost ich spożycia o ponad ¼. Chcesz, by dziecko zjadło warzywo – daj mu do wyboru kilka leżących obok siebie.

Osobną kwestią jest niechęć do posiłków podstawowych wynikająca z podjadania. By zjeść posiłek, dziecko powinno być głodne. Trudno jest to fizjologicznie osiągnąć co 30 minut czy godzinę. Jeśli głód zaspokoi przekąska, obiad nie będzie zjedzony. 

Dziecko je tylko określone pokarmy, odrzuca nowości.

Między 2. a 3. rokiem życia dzieci przechodzą przez tzw. okres neofobii, czyli lęku przed próbowaniem nowych rzeczy. Mogą odmawiać zjedzenia całego posiłku, jeśli nowość znalazła się na tym samym talerzu, co lubiane i akceptowane produkty. Często również wykluczają ze swojego menu produkty, które wcześniej jadły chętnie, stwierdzają, że „je odlubiły”.

To absolutnie naturalny, przejściowy stan. Rolą rodzica jest, bez względu na niechęć, dalsze podawanie wszystkich pokarmów. To ważne również z punktu widzenia oswajania dziecka z nowymi, dotychczas nieznanymi pokarmami. Wszystkie produkty i potrawy stojące na stole podczas posiłku, nawet niejedzone przez dziecko, mają wpływ na proces akceptacji. Najpierw wizualnej i zapachowej, a w dalszej kolejności smakowej. Dziecko samodzielnie zasygnalizuje chęć próby, warto podążać za tymi prośbami, choć początkowo mogą zakończyć się fiaskiem. Nie ma sensu przymuszanie, naciskanie. To przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. 

Wybiórcze jedzenie może być objawem zaburzeń.

Selektywne jedzenie może być też odpowiedzią na nadwrażliwość węchową i wzrokową bądź zaburzenia w sferze oralnej. Dzieci nadwrażliwe jedzą chętnie tylko określone grupy produktów. Jedne jedzą tylko pokarmy o określonym kolorze czy konsystencji, inne wykluczają całe grupy produktów: warzywa, mięso, zupy itp. 

Problemy z małą motoryką mogą powodować odrzucanie produktów, z którymi dziecko sobie nie radzi. Dziecko może domagać się gładkiej konsystencji, gdy ma problem z gryzieniem. Wskazana tu jest wizyta u neurologopedy, który oceni umiejętności dziecka niezbędne do jedzenia. 

Jeśli kilkulatek nie chce dotykać jedzenia, nie toleruje pewnych smaków, zapachów lub domaga się częstego wycierania buzi, warto odwiedzić specjalistę integracji sensorycznej (SI). Inne objawy, które mogą świadczyć o zaburzeniach SI:

  • dziecko nie toleruje brudnych rąk,
  • dziecko ssie rękawy ubrań,
  • dziecko nie lubi przytulania lub odwrotnie tuli się zbyt mocno,
  • dziecko ma problem z hałasem i zatyka na jego dźwięk uszy lub samo jest bardzo głośne. 

Powraca tu również jeszcze jedna, właściwie zasadnicza kwestia – zachowanie rodzica. Jaką postawę w stosunku do różnych grup produktów oraz nowości reprezentuje rodzic czy opiekun? Dziecko naśladuje opiekunów, a niechętne wypowiedzi czy mimika mają znaczenie w budowaniu przekonań dziecka w stosunku do jedzenia. 

Sygnały alarmowe.

Jeśli przez dłuższy czas obserwujesz u swojego dziecka te objawy, potrzebujesz pomocy specjalistów:

  • Skrajne ograniczenie produktów.
  • Niechęć do określonych kolorów czy konsystencji potraw.
  • Wydłużanie się okresu lęku przed nowymi potrawami na cały okres przedszkolny i szkolny.
Konieczna w takim wypadku jest konsultacja z całym interdyscyplinarnym zespołem - lekarzem pediatrą, psychologiem, dietetykiem oraz neurologopedą. W przypadku zaburzeń sensorycznych dziecko może wymagać terapii. 
Wydawca nie prowadzi działalności leczniczej.