Zero waste cooking: nie wyrzucaj resztek, rób pyszności.

Deska do krojenia z warzywami i resztkami, z których można coś ugotować
Czas czytania: 2 min
Opublikowano 21/12/2021

4-osobowa rodzina miesięcznie wyrzuca do kosza jedzenie warte ok.200 zł. Kupujemy i gotujemy za dużo, nie umiemy czytać dat przydatności i czasem nie dopisuje nam kreatywność w kuchni. Tymczasem gotowanie z resztek ma same zalety.

Deska do krojenia z warzywami i resztkami, z których można coś ugotować

Ugotowany poprzedniego dnia makaron, czerstwy chleb, nie najświeższe warzywa czy obierki – wszystko to nie musi lądować w koszu. Z resztek można gotować smacznie i zdrowo, a przy okazji – ekonomicznie, dlatego też cały nurt „zero waste cooking“ od lat zyskuje na popularności. Z resztek gotują szefowie kuchni, blogerzy i coraz więcej Polek i Polaków. Dowiedz się, jak nie marnować. I przy okazji zadbać o planetę.

La pasta na drugi dzień.

Choć traktujący pastę z nabożną czcią Włosi skrzywiliby się na koncept odgrzewania makaronu czy robienia z niego zapiekanek, reszta Europy i świata coraz częściej właśnie tak gotuje. Blogi kulinarne pełne są przepisów na makaronowe zapiekanki. Można do nich wykorzystać właściwie każdy rodzaj grubszego makaronu i dodać dowolne składniki, zarówno mięsne, jak i wegetariańskie. Jako sos sprawdzi się pomidorowa passata czy klasyczny sos beszamelowy – e voila, obiad gotowy. 

Kasza w roli głównej.

Podobnie rzecz ma się z kaszą. Na drugi dzień można z niej zrobić wegański pasztet albo warzywne kotlety. Przykład? Kotlety z kaszy gryczanejz twarogiem. Wystarczy woreczek kaszy, pół szklanki twarogu, jajko, odrobina koperku i szczypiorku (lub innych ziół), 2 łyżki tartej bułki, sól i pieprz. Wszystkie składniki trzeba wymieszać, uformować z nich kotlety i usmażyć na oliwie lub maśle klarowanym. Sprawdzą się także inne rodzaje kaszy.

Ziemniaki raz i dwa.

Tu lista możliwości jest naprawdę długa. Można nie tylko odsmażyć je z ziołami i natką pietruszki, a podać ze zsiadłym mlekiem, ale też zrobić z nich lubiane niemal przez wszystkich kopytka, śląskie kluski, gnocchi. Będą też świetnym składnikiem zapiekanki albo sałatki ziemniaczanej (pyszna nie tylko ze śledziem). Z obierków, zwłaszcza z ekologicznych ziemniaków, można zrobić smaczne chipsy: wystarczy odrobina oliwy, soli i pieprzu. Skropione i posypane tymi produktami obierki wkładamy do piekarnika i pieczemy ok 10-15 minut. I już – gotowe! 

Czerstwe? Pycha!

Wyrzucanie pieczywa? Zapomnij o tym nawet wtedy, kiedy jest czerstwe. Po pierwsze, pieczywo można mrozić. Po drugie zaś, każde można wykorzystać: zetrzeć na „bułkę tartą“, zrobić grzanki do zupy-krem, tosty francuskie czy dodać jako „zagęszczacz“ do kotletów lub składnik pasztetu. 

Owoce nie muszą być świeże.

Jabłko, które straciło świeżość? Banan, który zbrązowiał czy gruszka, która już nie jest jędrna? Spokojnie, wszystko się przyda. Z jabłek i gruszek można zrobić kompot, dodać do ciasta lub podpiec w piekarniku – deser gotowy. Bardzo dojrzałe banany, które już długo leżą, można wykorzystać jako dodatek do omletów – dodają wspaniałego smaku i aromatu, o konsystencji nie wspominając. Wystarczy do jajka i mąki dodać rozgniecionego widelcem banana, dobrze wymieszać z resztą składników i tak usmażyć. 

Z bananów można również zrobić chlebek bananowy czy też koktajl na bazie mleka lub jego przetworów albo wody. Świetnie sprawdzą się też same owoce, które można zmiksować z wodą i np. siemieniem lnianym. Ekonomicznie, zdrowo i pysznie.

Bulion z resztek.

Jasne, warzywne obierki można kompostować – to także dobre rozwiązanie. Można jednak pójść o krok dalej i z resztek marchewki, pietruszki i pora gotować pożywne buliony. Sprawdzą się jako baza każdej zupy. To samo dotyczy ziół – jeśli powiędły, szkoda wyrzucać. Wciąż dodadzą wspaniałego aromatu zupie czy sosom, a nadmiar zawsze można zamrozić.

Co roku wyrzucamy 5 mln ton żywności.

Do Polski trend gotowania zero waste dotarł relatywnie późno i chwilę trwało, zanim chwycił. Powód był oczywisty – wieczne braki komunizmu i łapczywy zachwyt pełnymi półkami po przełomie w 1989 roku. Musieliśmy się nasycić tym, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki, choć historycznie w Polsce istniała bogata, zarówno średniowieczna, jak i oświeceniowa tradycja niemarnowania. Efekt jest taki, że według szacunków Banku Żywności co roku wyrzucamy aż 5 mln ton jedzenia! 

Globalnie, według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa, ta liczba sięga 1,3 mld ton! I dopiero uczymy się, jak nie marnować. Od nowa. 

Restauracje zero waste.

Coraz częściej jednak pojawiają się publikacje na temat gotowania zero waste, okraszone przepisami. Grupa freegan, czyli ludzi, którzy żywią się tym, co znajdą w śmietnikach, wciąż rośnie. Dziś w Polsce działają także jadłodzielnie, gdzie Polacy coraz chętniej dzielą się tym, co zostało im z obiadu. Tylko patrzeć, jak powstaną restauracje gotujące z resztek jedzenia, jak te działające w Nowym Jorku czy Londynie, gdzie zjeść można takie rarytasy, jak gulasz z łodyg kapusty czy hamburgery na czerstwym chlebie.

Bibliografia:

  1. Kojzar K., “Rocznie wyrzucamy 5 mln ton jedzenia. Bank Żywności zachęca, żeby „świętować i nie marnować”, smoglab.pl, 21 grudnia 2020r.
  2. Porcarelli E., “Cucina zero waste: una rivoluzione semplice”, notiziedigusto.it, 30 sierpnia 2020r.
  3. Casella L., “Cucina zero waste: la sostenibilita passa dai fornelli”, vanityfair.it, 10 lutego 2021r.
  4. “No leaf left behind: Delicious zero waste recipes”, fivemedia.com, dostęp 19 listopada 2021r.
  5. “Kotlety z kaszy gryczanej”, blog Ania Gotuje, dostęp 19 listopada 2021r.
Wydawca nie prowadzi działalności leczniczej.