17 pytań do Olgi Sobieraj, praktyka marketingu, mentora, coacha EMCC.

Olga Sobieraj opowiada nikalab, dlaczego nie wierzy w work life balance
Czas czytania: 2 min
Opublikowano 09/11/2022

W rozmowie z nikalab Olga Sobieraj opowiada, dlaczego szkoda jej czasu na siedzenie przy biurku, jaki rodzaj medytacji preferuje, oraz tłumaczy jak zrobić SobieRaj.

Olga Sobieraj opowiada nikalab, dlaczego nie wierzy w work life balance

Work life balance to dla mnie… pojęcie, w które nie wierzę. Wierzę w work life balancing. Łączenie życia prywatnego i zawodowego w obecnych czasach działa trochę jak chodzenie. Nie da się chodzić na jednej, a później na drugiej nodze. Musimy przechodzić płynnie z jednej na drugą. Na początku nie jest łatwo, ale im dalej, tym łatwiej – jak z nauką chodzenia. 

Moje 3 najważniejsze, codzienne nawyki dbania o zdrowie to… sen, sport i samorefleksja. Ten ostatni nawyk jest dla mnie szczególnie ważny – lubię się zatrzymać, zwolnić i zobaczyć nową perspektywę. Do tego staram się też zachęcać moich Klientów, właścicieli firm i managerów. 

Sport uprawiam… właściwie codziennie. Rano ćwiczę przez 30-45 minut, a w ciągu dnia znajduję czas na rower, bieganie lub spacer.

Na aktywność fizyczną poświęcam w tygodniu… ok 2h dziennie. Często łączę przyjemne z pożytecznym – zabieram Klientów na spotkania w czasie spacerów, lub chodzę na spacery podczas telekonferencji. Szkoda czasu na siedzenie na kanapie lub przy biurku.

Moja motywacja do sportu to… dobre samopoczucie. Bez sportu słabo funkcjonuje zarówno moje ciało, jak i moja głowa. Uwielbiam moment, w którym czuję, że mój organizm funkcjonuje aktywnie. 

Medytuję, gdy… mam największą gonitwę projektów i myśli. Czasem to klasyczna motywacja, ale formą medytacji jest dla mnie również bieganie. Gdy czuję się przebodźcowana, zmęczona i przepracowana, to bieganie wprowadza mnie w stan flow.

Moja dieta bazuje na tym, aby… starać się mieć jak najdłuższe przerwy między posiłkami. Staram się nie podjadać i nie obciążać nadmiernie swojego organizmu. Głównie jem warzywa, proteiny, zdrowe tłuszcze, ale mam też ogromną słabość do glutenu.

Kończę dzień na… rozciąganiu i refleksji. Mam takie stałe 3 pytania na zamknięcie dnia: Za co jestem wdzięczna? Komu dzisiaj pomogłam? Czego się dzisiaj nauczyłam?

Na sen poświęcam… od 7 do 9 godzin. Uprawiam dużo sportu, więc organizm potrzebuje też dużo czasu na regenerację.

Rzecz, którą robię tylko dla siebie, to… tzw. “me time”, czyli czas spędzony w swoim towarzystwie. Od czasu do czasu wyjeżdżam sama do spa lub gdzieś, gdzie mogę odpocząć i niczego nie muszę. Wtedy się wyciszam i ładuję energię.

Moje małe grzeszki to… gluten i dobry hamburger ☺

Szczęście i luksus to dla mnie… chwile spędzone z najbliższymi, z lampką czerwonego wina, przy dobrej pizzy i długich rozmowach. Bez ciśnienia. 

Moje małe codzienne kroki w dbaniu o planetę to… robienie wielu małych rzeczy. Wierzę, że każdy powinien zacząć od siebie, ponieważ z małych rzeczy robią się rzeczy duże. Daję rzeczom drugie życie, wyłączam wtyczki z kontaktu, nie włączam wielu świateł w domu, tylko bazuję na pojedynczych punktach i pilnuję zużycia wody.

Rada, którą dałabym sobie, gdybym znowu miała 20 lat, to… keep moving, never give up.

Książka i podcast, które polecam, to… jestem heavy userem, jeśli chodzi o podcasty. Regularnie słucham pewnie ok. 50 podcastów – z obszaru biznesu, marketingu, retail, mentoringu, coachingu, nowych technologii, przedsiębiorczości, zarządzania zespołem, longevity i zdrowego odżywiania. Np. Pivot, Think Fast, talk Smart, Work life, itd. Jest tego dość dużo. Jeśli chodzi o książki, to również czytam dużo – aktualnie “Wiek kapitalizmu inwigilacji” autorstwa Shoshana Zuboff, plus równolegle 3 inne z obszaru marketingu, zarządzania zespołem i nowych metod zdobywania uwagi i serca klienta. 

#zróbsobieraj to… mój hashtag w Social Mediach – w końcu nazwisko zobowiązuje ☺ - głęboko wierzę w to, że aby coś się w życiu zmieniło, musimy zacząć od siebie. Najpierw musimy zrobić SobieRaj, aby móc robić go wszystkim innym. To tak jak z maską w samolocie – najpierw zakładamy ją sobie, a następnie dziecku. Ta zasada pomaga zaopiekować się własną energią, własnymi myślami i działaniami, żeby można było później pozytywnie wpływać na innych ludzi, biznes, wyzwania. 

Wydawca nie prowadzi działalności leczniczej.