Dlaczego postanowiłem spróbować cyfrowego detoksu?Postanowiłem zrobić sobie detoks cyfrowy.Plan był ambitny: cały dzień bez telefonu. Udało się... w niewielkim stopniu, bo już po dwóch godzinach spojrzałem na ekran „tylko na chwilę” z powodu tej jednej naprawdę bardzo ważnej sprawy.Pierwszy moment słabościKiedy pięć minut później po przejrzeniu wszystkich powiadomień, odpisaniu znajomym na wiadomości, zacząłem odruchowo scrollować Instagram dotarło do mnie, że ten eksperyment właśnie dobiegł końca. A mój prawdziwy dzień bez telefonu czeka na mnie gdzieś w przyszłości.Nawet nie wytrzymałem połowy dnia, więc nie ma co wyczyniać tutaj jakichś argumentacyjnych fikołków. Trzeba stanąć w prawdzie. Nie udało mi się. Dawno jednak nie doświadczyłem tak pouczającej porażki, która pozwoliłaby mi zrozumieć, że naprawdę potrzebuję tego detoksu.Życie wirtualne niszczy relacje w rodzinie?Najważniejsze lekcje z porażki: co poszło nie tak?Skoro już zorientowałem się, że przegrałem z własnymi odruchami, to zapisałem sobie lekcje z tej krótkiej przygody – oczywiście na telefonie. Dzielę się nimi na końcu tego artykułu.Dzisiaj widzę, że zabrałem się do tego przedsięwzięcia z pewnego rodzaju arogancją. Nie mówimy przecież o locie w kosmos, tylko o odłożeniu telefonu na kilkanaście godzin.„Jak trudno może to być?” – pomyślałem sobie.Okazuje się, że dużo trudniejsze niż można sobie wyobrazić.To może Cię również zainteresować: Dlaczego nie warto polegać na sile woli podczas zmiany nawyków?Samotna wycieczka z... telefonemDo plecaka spakowałem czytnik książek, koc, butelkę wody i... telefon – chociaż oczywiście nie zamierzałem go używać. Pojechałem nad Bug, rozłożyłem koc pod drzewem, poleżałem chwilę wsłuchując się w szum wiatru między drzewami, poobserwowałem mrówki spacerujące wzdłuż koca. Już wtedy poczułem chęć sięgnięcia po telefon, ale włożyłem rękę do plecaka i wyciągnąłem tylko czytnik. Czułem obudowę telefonu pod palcami, ale świadomie odpuściłem.Stan skupienia, który trudno dziś osiągnąćPrzez pierwszych kilka stron lektury czułem, jakby mój mózg przestawiał się na inne tory. Takie, po których jedzie się wolniej, ale pewniej i spokojniej. Dobrze się czułem. Szukałem skupienia między kolejnymi dialogami świetnej skądinąd powieści „Taśmy rodzinne” Macieja Marcisza. W końcu losy 30-latka uciekającego przed widmem zaciągniętego długu zaangażowały moją uwagę na tyle, że poczułem ten błogi stan, w którym nie ma znaczenia czy minęło piętnaście minut, godzina, czy dwie. Stan, w którym nie bombardowałem swoich zmysłów bodźcami – odpoczywały moje uszy, moje oczy i przede wszystkim głowa.Powrót do rzeczywistości: powiadomienia wygrywająI wtedy... wyciągnąłem z plecaka telefon.Chciałem sprawdzić, czy na moją skrzynkę mailową przyszły redakcyjne poprawki do książki, którą przesłałem do wydawnictwa kilka dni wcześniej. Nie miałem zamiaru zajmować się tym w sobotę, ale ciekaw byłem, czy już tam są i na mnie czekają. Tak, wiem, że to żadne wytłumaczenie. Szybkie odblokowanie, jedno kliknięcie, potem drugie, a dalszą część już znacie z początku tego artykułu.Jakie błędy popełniłem i co z nich wynika?Dobra, może nie jest to lot w kosmos, ale bez odpowiedniego planu i konkretnych instrukcji łatwo się pogubić. Kiedy po powrocie do domu zacząłem czytać o cyfrowym detoksie zrozumiałem, że nie tylko ja mam problem z wytrzymaniem dłuższej chwili bez telefonu. Popełniłem kilka poważnych – i jednocześnie całkiem powszechnych – błędów.Błąd 1: Zbyt ambitny cel na początekPo pierwsze, postawiłem sobie zbyt ambitny cel na początek. Cały dzień bez telefonu dla kogoś, kto niemal nieustannie podłączony jest do strumienia wiadomości, czatów, podcastów etc., to po prostu mało realistyczny pomysł. Lepiej zacząć od kilku godzin, a dopiero później je systematycznie zwiększać.Chcesz zmienić nawyki zdrowotne? Zaplanuj to krok po kroku →Błąd 2: Ekran to wciąż ekranPo drugie, ekran telefonu zamieniłem na ten czytnika. Ten drugi, co prawda nie emituje światła, tylko odbija słoneczne, ale wciąż ekran, to ekran. I skoro trzymam w ręku jeden, to łatwiej sięgnąć po drugi.Błąd 3: Telefon w plecaku to pokusaI po trzecie, w ogóle zabrałem ze sobą telefon, bo nawet do głowy mi nie przyszło, że mogę go nie mieć przy sobie.Jak przygotować się do cyfrowego detoksu? 5 krokówJak się w takim razie zabrać do takiej cyfrowej przerwy? Na początek dobrze uświadomić sobie, że w ogóle warto to zrobić.Naukowe potwierdzenie: mniej ekranów = więcej spokojuMam nadzieję, że pomogą w tym naukowcy z Indonezji, którzy w 2024 roku przeprowadzili eksperyment wśród 125 studentów, prosząc część z nich, by przez trzy tygodnie korzystali ze smartfona najwyżej dwie godziny dziennie. Okazało się, że dzięki tej zmianie doświadczyli poprawy nastroju, zmniejszenia poziomu stresu, poprawy jakości snu i ogólnego samopoczucia.Moje wskazówki na kolejne podejścieSkoro to już wiemy, to czas dobrze zaplanować kolejne podejście do detoksu cyfrowego. Oto najważniejsze wskazówki, które sam zamierzam wcielić w życie następnym razem.Ustal realistyczne granice. Zdecyduj, na ile chcesz się wylogować. Może godzina bez telefonu przed snem wystarczy? A może jeden wieczór offline? Nie szalej od razu – jak ja – z całym dniem. Lepsze są małe kroki.Wyłącz powiadomienia. Albo ustaw telefon na tryb, który je wycisza. Powiadomienia sprawiają, że co chwilę zerkasz na ekran. Może wydawać się to oczywiste, ale warto o tym pamiętać.Zrób sobie najpierw mniejsze przerwy. W dniach poprzedzających próbę odizolowania się od telefonu spróbuj się od niego oderwać na naprawdę krótki czas. Jeśli masz taką możliwość to odłóż telefon z dala od siebie, nawet na 20-30 minut.Zadbaj o to, żeby mieć coś ciekawego do zrobienia. Pewnie, że możesz bez telefonu po prostu siedzieć na ogródku i patrzeć przez siebie, ale skoro masz problem z tym, że za dużo czasu spędzasz przed ekranami, to pewnie nie będzie to dla Ciebie takie łatwe. Dlatego zapisz sobie, co będziesz robić offline. Spacer, joga, książka, gotowanie, spotkania z ludźmi – wybierz coś, co sprawia ci prawdziwą przyjemność JOMO – detoks cyfrowy, którego potrzebujesz →Uprzedź innych. Ostatnie, ale chyba najważniejsze. Powiedz bliskim i znajomym, którzy mogą coś od ciebie chcieć, że planujesz być offline. Dzięki temu unikniesz presji odpisywania i poczucia, że „coś cię omija”.