„No tak, ona jest zdolna, ale leniwa”, „Ten chłopak jest przecież zdolny, ale taki leniwy”. Różne warianty tych zdań od lat powracają na szkolnych korytarzach. Wypowiadane półgłosem przez zmęczonych nauczycieli albo bezsilnych rodziców. Jedni uczniowie słyszą je po raz pierwszy, do innych wracają jak niechciana etykieta, która uwiera niczym kamień w bucie. A co jeśli pod tym frazesem, powtarzanym przez lata, kryje się coś dużo poważniejszego?
„Zdolny, ale leniwy” – mit, który wciąż wraca
Dzięki rozwojowi psychologii i neuronauk wiemy dziś, że wiele takich rzekomo „leniwych” dzieci wcale nie stawiało jakiegoś wyjątkowego oporu wobec edukacji, ani tym bardziej nie olewało nauki. Były po prostu inne – a dokładnie rzecz biorąc, ich umysły mogły różnić się od przeciętnych umysłów ich rówieśników.
Diagnozy ADHD, spektrum autyzmu czy dysleksji przez lata nie były powszechnie stosowane. Jeszcze w latach 90. czy wczesnych 2000. wiele dzieci – zwłaszcza dziewczynek – nie mogło liczyć na odpowiednią pomoc, bo ich trudności pozostawały niewidoczne. Dopiero badania prowadzone na szeroką skalę, m.in. w Stanach Zjednoczonych i Europie, zaczęły pokazywać, jak ogromny odsetek populacji może mieć nietypowy układ nerwowy(1).
Przeczytaj również: Słodka pułapka: jak cukier i słodziki w witaminach dla dzieci szkodzą zdrowiu →
Czym jest neuroróżnorodność?
O czym właściwie mowa i czym jest neuroróżnorodność?
Samo pojęcie „neuroróżnorodność” zaczęło zyskiwać na popularności około dwóch dekad temu i opisuje naturalne różnice w funkcjonowaniu ludzkiego mózgu. Traktuje takie zjawiska jak m.in. autyzm, ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi), czy dysleksję – nie jako „choroby do wyleczenia”, lecz jako warianty ludzkiego umysłu. Upraszczając, tak jak różnimy się kolorem oczu czy wzrostem, tak samo różnimy się sposobem uczenia się, zapamiętywania czy reagowania na bodźce.
Szkoła a neuroróżnorodność dzieci
Z pewnością wielu z Was kojarzy szkolną narrację wokół „list lektur” i tego, co uznaje się za wiedzę obowiązkową. Dlatego – trochę w nauczycielskiej manierze – pozwalam sobie zaproponować zestaw książek, które można potraktować właśnie w ten sposób: jako pozycje „obowiązkowe” dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć neuroróżnorodność. To lektury, które w czuły, zrozumiały i rzetelny naukowo sposób opowiadają o różnych sposobach funkcjonowania ludzkiego umysłu.
To może Cię zainteresować: Czy rodzicielstwo bliskości oznacza poświęcanie się dla dziecka?
Książki o neuroróżnorodności, które warto przeczytać
„Niegrzeczne. Historie dzieci z ADHD, autyzmem i zespołem Aspergera”, Jacek Hołub
Książka idealna na początek czytelniczych doświadczeń z neuroróżnorodnością. Obala najprostsze i najbardziej krzywdzące mity. Pokazuje dzieci z ADHD, autyzmem i zespołem Aspergera nie przez pryzmat statystyki, czy akademickich definicji, tylko codziennych historii – trudnych, często bolesnych, ale też pełnych czułości. Największą siłą tego reportażu jest to, ile głosów udaje się w nim zmieścić – obok matek i ojców słychać tu same dzieci, psychologów, nauczycieli.
Nie należy traktować tej książki jako podręcznika i nie znajdziemy w nim uporządkowanej listy objawów czy gotowych rozwiązań. Hołub nie upiększa, nie daje łatwych odpowiedzi – zostawia czytelnika z refleksjami, które uczą empatii. Trudno mi uwierzyć, że ktoś po lekturze jest w stanie dalej bezmyślnie rzucać etykietami „zdolny, ale leniwy” wobec tych, którzy wymykają się schematom(2).
„ADHD. Mózg łowcy i inne supermoce”, Kristin Leer
Opowieść bardziej osobista, ale to nie znaczy, że pozbawiona naukowego ciężaru.
Kristin Leer – psychiatra, a zarazem kobieta, która sama usłyszała diagnozę ADHD w dorosłym życiu – łączy perspektywę naukową i osobistą. Dzięki temu „Mózg łowcy i inne supermoce” nie są jedynie zapiskami z własnej drogi do większej samoświadomości, ale też przewodnikiem po tym, jak działa umysł z ADHD.
Myślę, że książka może dostarczyć odpowiedzi na wiele pytań, które chcielibyśmy zadać osobie z ADHD, ale z jakiegoś powodu ich nie zadajemy. Leer – zgodnie z tytułem książki – pokazuje że to, co często widzimy jako deficyt, bywa źródłem siły: hiperfokus (intensywne skupienie), kreatywność, czy świeże spojrzenia na świat(3).
„Wszystko mam bardziej. Życie w spektrum autyzmu”, Jacek Hołub
Jacek Hołub wraca do tematu neuroróżnorodności, ale tym razem zajmuje się nie dziećmi, tylko dorosłymi. W tym książkowym reportażu oddaje pole bohaterom – osobom w spektrum autyzmu. Każda opowieść jest inna, ale łączy je autentyczność. Jeśli nie szukacie definicji, encyklopedycznych wywodów, tylko bardziej dokumentalistycznego podejścia, to w tej książce jest go pod dostatkiem. Autor pokazuje neuroróżnorodność w całym spektrum – od osób, które świetnie radzą sobie zawodowo, po tych, którzy potrzebują stałej opieki. Nie ocenia, nie poprawia wypowiedzi, nie podkręca emocji. Daje za to rozmówcom dużo przestrzeni i ciekawości wobec ich przeżyć. Dzięki temu dostajemy nie wykład, lecz zapis życia – z wrażliwością, nadwrażliwością, czułością i zmaganiami bohaterów. Lektura, która potrafi nauczyć empatii(4).
„Neuroróżnorodne”, Jenara Nerenberg
Przez dziesięciolecia kobiety z ADHD, autyzmem czy wysoką wrażliwością były pomijane przez naukę i nierozumiane przez większość. Rzadko trafiały do gabinetów specjalistów, a jeśli już, to dostawały błędne diagnozy. Najczęściej słyszały, że są „dziwne”, „zbyt emocjonalne”, „nieprzystosowane”. Jenara Nerenberg w swojej książce tłumaczy, jak to możliwe. Pokazuje, że problem nie tkwi w kobietach, tylko w świecie, który został zaprojektowany pod jedną, wąską normę. „Neuroróżnorodne” to taki przewodnik, który łączy historie wielu kobiet z praktycznymi strategiami podpowiadającymi, jak radzić sobie na co dzień.
Myślę, że może dać czytelniczkom poczucie wspólnoty, ulgi i nadziei – a przede wszystkim przypomnieć, że neuroodmienność nie jest deficytem, lecz zasobem, który warto w sobie zobaczyć i docenić(5).
„Brudne pranie. ADHD u dorosłych i jak sobie z nim radzić”, Richard Pink & Roxanne Emery
Zdecydowanie najlżejsza i najbardziej humorystyczna z moich rekomendacji. Jeśli zdarza się Wam (a komu się nie zdarza) spędzać trochę czasu na Instagramie, to szansa, że już trafiliście na ten duet jest naprawdę spora. Richard i Roxanne zbudowali wokół siebie ogromną społeczność, pokazując z dystansem i czułością, jak wygląda życie z ADHD u dorosłych.
Ich książka to przedłużenie tych internetowych rozmów – szczera, zabawna, pełna historii z codziennego chaosu: gubienie rzeczy, impulsywne decyzje, nagłe zwroty akcji. Roxanne opowiada o swoich doświadczeniach, a Richard dodaje do tego perspektywę osoby bliskiej – jak wspierać, jak się śmiać zamiast złościć, jak budować relację, kiedy ADHD bywa trzecią osobą w związku. Myślę, że w tym lekkim, humorystycznym podejściu znaleźć można ulgę i poczucie normalności – bo autorzy mówią głośno: „nie jesteś popsuty, Twój mózg po prostu działa inaczej”. I robią to w taki sposób, że trudno się nie uśmiechnąć(6).