Dlaczego porzucamy postanowienia noworoczne już po kilku tygodniach?Co roku miliony ludzi na całym świecie postanawiają zmienić swoje życie, a datą, po której ma to być łatwiejsze, jest Nowy Rok. Żegnamy ten stary mając nadzieję, że w tym nowym będzie nam łatwiej być lepszą wersją siebie. Niestety, jak pokazują badania, znaczna część postanowień noworocznych nie przetrwa nawet kilku pierwszych tygodni. Szacuje się, że zaledwie około 8-9% osób utrzymuje swoje cele przez cały rok, a większość rezygnuje z nich już w ciągu miesiąca. Dlaczego tak trudno jest wprowadzić – dobre przecież – zmiany w życie?Pierwszy problem: wybieramy cele, które nie są dla nasPowodów jest kilka. Po pierwsze, poruszeni własną chęcią zmiany (i poprawy), nie wybieramy odpowiednich dla nas postanowień, często kierując się nie tyle własnymi chęciami, co oczekiwaniami otoczenia.Przykładowo: w naszym kręgu znajomych niemal wszyscy regularnie trenują na siłowni. Czujemy się więc trochę niekomfortowo, że i my nie należymy do tego grona. Postanawiamy więc, że od Nowego Roku to się zmieni – nawet, jeśli organicznie nie znosimy ćwiczyć. Dlaczego cele, które nie są „nasze”, kończą się porażkąWybór takiego, niekompatybilnego z naszym stylem życia i upodobaniami, postanowienia jest gwarancją porażki.Zamiast tego warto wybrać coś, co jest bardziej „nasze“. Jeśli faktycznie chcemy zacząć ćwiczyć, wybierzmy coś, co jest nam bliższe. To mogą być spacery, basen dwa razy w tygodniu czy lekcje tańca. Albo taniec w domu. A może joga?Zmiana nie musi wyglądać tak, jak u innych – ma pasować do nas.Drugi problem: nierealistyczne cele i zbyt wysokie oczekiwaniaPo drugie, nasze cele często nie są realistyczne. Jeśli w ubiegłym roku nie przeczytaliśmy – z braku czasu czy jakiegokolwiek innego powodu – żadnej książki, to prawdopodobnie nie rzucimy się nagle na domową bibliotekę, pochłaniając trzy książki tygodniowo.Metoda małych kroków jako fundament trwałej zmianyŻeby odnieść sukces, trzeba postawić sobie cel, który jest wykonalny, a jego osiągnięcie jest możliwe dzięki metodzie małych kroków.Mało czytam? Będę czytać więcej o jedną książkę!Wcale nie czytam? Przeczytam kilka stron dziennie.I już. Tyle wystarczy, żeby mieć poczucie sprawczości i poczuć zmianę. Może na początku nie będzie wielka, ale za to nie doprowadzi do destrukcyjnego poczucia frustracji.Zbyt duże wymagania wobec siebie doprowadzą do równie dużego rozczarowania, a w konsekwencji – do obniżenia poczucia wartości. A nie o to przecież tu chodzi.Czy pozytywne myślenie zawsze pomaga osiągać cele?Na bardzo ciekawy aspekt zwraca uwagę prof. Gabriele Oettingen, psycholożka z New York University, która mówi o tym, jaką rolę w całym procesie zmiany pełni pozytywne myślenie.Naukowczyni zwraca uwagę na to, że o ile pozytywne myślenie zazwyczaj pomaga osiągnąć cel, to zdarza się i tak, że jest przeszkodą.„Im więcej ludzie fantazjują na temat swojego przyszłego sukcesu, tym mniej robią, żeby go faktycznie osiągnąć” — mówiła w rozmowie z „New York Timesem”.Dlaczego?„W swoich głowach już doświadczyli pozytywnej zmiany, dlatego się rozluźniają. Te pozytywne scenariusze są pomocne w rozważaniu rozmaitych możliwości na przyszłość, ale stoją na przeszkodzie przy włożeniu wysiłku, który potrzebny jest, żeby te scenariusze urzeczywistnić” — dodaje Oettingen. Dlaczego realizacja celów to proces, a nie jednorazowy zrywIstotne jest także to, w jaki sposób egzekwujemy od siebie realizację postanowień noworocznych (czy jakichkolwiek innych). Zazwyczaj po prostu zbyt dużo od siebie wymagamy, a kiedy powinie nam się noga, ochoczo się biczujemy za karę (oczywiście metaforycznie) i rezygnujemy z celu, uznając, że „i tak się nie udało“.Warto pamiętać, że nie ma zwycięstwa bez porażki, a tę można traktować po prostu jako okazję do nauki i wyciągnięcia lekcji.Przeczytaj również: Znajdź swój cel – zacznij eksperymentować →[newsletter]