Chronimy się przed słońcem, które parzy. Tymczasem za większość oznak starzenia skóry odpowiada promieniowanie UVA, które działa podstępnie i dociera przez chmury i szyby aż do skóry właściwej, gdzie powstaje kolagen. Wyjaśniam, jak ochronić się przed UVA.
O słońcu myślimy zwykle przez to, co widać od razu: opaleniznę, zaczerwienienie po zbyt długim dniu na plaży, czasem przebarwienia. Naturalnie szukamy więc winowajcy tam, gdzie coś czujemy i widzimy. Tymczasem najwięcej dzieje się tam, gdzie wzrok nie sięga, kilka warstw głębiej w skórze. To właśnie tam zaczyna się fotostarzenie, czyli przedwczesne starzenie skóry pod wpływem słońca (ang. photoaging). I to zupełnie inny rodzaj promieniowania niż ten, który kojarzy nam się z oparzeniem.
Żeby zrozumieć, o co chodzi, warto przyjrzeć się promieniowaniu ultrafioletowemu (UV) bliżej. Dzieli się ono na dwa rodzaje - UVA i UVB - które docierają do nas każdego dnia, niezależnie od pogody.
Czym jest promieniowanie UVB i dlaczego je czujemy?
Promienie UVB mają krótszą falę i więcej energii, czyli działają mocno i od razu. Uszkadzają komórki naskórka i ich DNA. UVB zatrzymuje się głównie w naskórku, czyli najbardziej zewnętrznej warstwie skóry, a około 70% pochłania już sama warstwa rogowa.
To właśnie UVB przede wszystkim odpowiada za rumień i oparzenie słoneczne. Jego działanie czujemy: piecze i czerwieni, a po kilku dniach schodzi. Właśnie dlatego przez długi czas to jemu błędnie przypisywano większość szkód.
Czym jest promieniowanie UVA i czemu działa podstępnie?
UVA to zupełnie inna historia. Stanowi około 95% promieniowania UV docierającego do powierzchni Ziemi. UVA znacznie słabiej wywołuje rumień niż UVB, dlatego jego działania często nie odczuwamy i to właśnie czyni je podstępnym.
Sięga za to znacznie głębiej: nawet 20 do 30% tego promieniowania dociera do skóry właściwej, czyli warstwy pod naskórkiem, w której mieszczą się fibroblasty i włókna kolagenu odpowiadające za jędrność.
Chmury i szyby nie są tarczą. Nawet 80% promieni UVA przechodzi przez chmury, a także przez szyby, więc towarzyszy nam także wtedy, gdy w ogóle o nim nie myślimy. Chmury zatrzymują głównie UVB, czyli promienie, które parzą. UVA, które przyspiesza starzenie skóry, przepuszczają niemal bez przeszkód.
Porównanie działania promieni UVA i UVB
|
promienie UVB |
promienie UVA |
|
|
Co to jest? |
Promieniowanie o krótszej fali, wysokoenergetyczne |
Promieniowanie o dłuższej fali, stanowi ok. 95% UV docierającego do Ziemi |
|
Gdzie działa? |
Głównie w naskórku (ok. 70% pochłania warstwa rogowa) |
Sięga do skóry właściwej (20–30% dociera do fibroblastów i kolagenu) |
|
Co czujemy? |
Rumień, oparzenie słoneczne. Efekt widoczny od razu |
Praktycznie nic, słabo wywołuje rumień, dlatego działa niezauważenie |
|
Przenikanie przez chmury/szyby |
Zatrzymywane przez chmury i szyby |
Przechodzi niemal bez przeszkód, nawet 80% przez chmury, także przez szyby |
|
Skutek długofalowy |
Uszkodzenie DNA komórek naskórka, ryzyko oparzeń |
Uruchamia wolne rodniki, rozkład kolagenu i elastyny. To główny motor fotostarzenia |
|
Udział w fotostarzeniu skóry |
Mniejszy |
Odpowiada za większość z ok. 80% starzenia się skóry przypisywanego słońcu |
Jak UVA niszczy kolagen w skórze właściwej?
Kiedy UVA dociera na ten poziom, uruchamia reaktywne formy tlenu, czyli wolne rodniki. Skóra ma na nie własną obronę, opartą między innymi na antyoksydantach, które wytwarza sama: glutationie i dysmutazie ponadtlenkowej (w skrócie SOD).
Ta obrona działa świetnie, dopóki nadąża. Kłopot zaczyna się, gdy dawka promieniowania jest zbyt duża. Wtedy w skórze aktywują się procesy rozkładu kolagenu i elastyny, a produkcja nowego kolagenu zwalnia. Kolagen stanowi 75 do 80% suchej masy skóry właściwej, więc jego ubytek robi realną różnicę. Z czasem widać ją jako utratę jędrności i pierwsze drobne zmarszczki. Koloryt staje się mniej równomierny, a blask przygasa.
Fotostarzenie: skutek wielu dni, także tych pochmurnych
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten efekt się kumuluje. Fotostarzenie odpowiada za około 80% starzenia się skóry, a nie bierze się z jednego dnia na słońcu. To suma ekspozycji z wielu lat, dzień po dniu, także tych pochmurnych.
Warto zapamiętać: zaczerwienienie po słońcu znika po kilku dniach. Zniszczony kolagen nie odbuduje się sam z dnia na dzień.
Czy sam krem z filtrem wystarczy, żeby ochronić skórę?
Filtr przeciwsłoneczny, czyli krem z SPF, jest podstawą przy ochronie przed UV i nic go nie zastąpi. Nie jest jednak pełną tarczą na całe światło słoneczne, a jego skuteczność zależy od tego, jak go nakładamy. Liczy się ilość kremu, częstotliwość i regularność ponawiania aplikacji.
Jak więc chronić skórę przed fotostarzeniem, skoro sam filtr nie sięga najgłębiej? Tu z pomocą przychodzą antyoksydanty. Mogą uzupełniać ochronę przeciwsłoneczną, pomagając ograniczać skutki stresu oksydacyjnego wywołanego przez promieniowanie UV. Działają w głębszych warstwach skóry, tam, gdzie powstaje kolagen, czyli dokładnie tam, gdzie sam filtr już nie sięga.
Antyoksydanty od wewnątrz: jak działa Formuła Blasku
Z tego założenia wyszliśmy, tworząc Formułę Blasku. Połączyliśmy w niej cztery składniki, które celują w opisane wyżej mechanizmy:
-
SkinAx²™ – kompleks antyoksydantów (w tym SOD, polifenole z pestek winogron, witamina C i cynk)
-
Fitoceramidy Lipowheat™ – odbudowujące barierę skóry
-
Kwas hialuronowy – wiążący wodę
-
Olej z wiesiołka
W badaniach producentów tych składników ich stosowanie wiązało się z wyższą gęstością kolagenu (o 50%) i większym blaskiem skóry (o 25,7%)*.
Formuła jest wegańska, bez cukru, słodzików i konserwantów, a wystarczą dwie kapsułki dziennie.
* Dane pochodzą z badań producentów Lipowheat™ i SkinAx²™.